Historia naszej destylarni i winiarni zaczęła się w 1994 roku na polu czarnej porzeczki, którą całą rodziną zbieraliśmy w każde wakacje. Niespełna dekadę później biznes przestał być opłacalny, ale sentyment i porzeczki pozostały. Wpadliśmy na pomysł, żeby wykorzystać rodzinną tradycję i zrobić konfiturę porzeczkową, którą następnie rozdaliśmy rodzinie i znajomym. Pomysł chwycił i wkrótce otrzymaliśmy zapytania o możliwość zakupu większej ilości. Niestety domowe warunki nie pozwalały na produkcję przemysłową, ale pojawił się kolejny pomysł – zróbmy wino! Ochoczo wcieliliśmy go w życie i z pomocą zaprzyjaźnionego winiarza zrobiliśmy wino porzeczkowe. Ponownie spotkaliśmy się z bardzo ciepłym przyjęciem. Tym razem postanowiliśmy hobby przekuć w coś większego i w 2013 roku zapadła decyzja – budujemy winiarnię! Nie chcieliśmy, jak wielu pasjonatów w kraju, wykorzystywać do produkcji winogron, a inne, lokalne owoce – jabłka, maliny, gruszki, śliwki, aronię, a nade wszystko czarną porzeczkę.

Mamy 2020 rok, styczeń i pierwsze OWOCNE EFEKTY wreszcie dostępne, wino dojrzewało dłużej niż wymaga tego i prawo i technologia , ponieważ…. nie mieliśmy banderol.

To znaczy mieliśmy całkiem sporo ale dla win importowanych, natomiast dla naszego wina potrzebne były krajowe. I tak o to oczekiwanie wydłużyło się o kolejne 3 tygodnie, co wpłynęło na jeszcze większą harmonię smaku i aromatu oczywiście.

Obecnie przygotowujemy następne partie win z aronii, borówki i jabłka i można powiedzieć, że produkcja trwa nieprzerwanie. Winiarnia jako obiekt jest najmniej atrakcyjna wizualnie i tu nie ma nic szałowego do pokazania, bo wiecie czar wina kryje się w butelce. A to co ważne dla jej wytworzenia, to dobry surowiec, czas i wiedza jak to połączyć dla najlepszych efektów. My od roku 2011 współpracujemy z doświadczonym technologiem winiarstwa z naszych okolic i to od tej współpracy zaczęła się nasza przygoda.

A co dalej? Mało nam przygód… a więcej o tym poniżej.

Destylarnia

Mozolnie budując i wyposażając winiarnię wpadliśmy na jeszcze jeden pomysł. Dlaczego by nie wykorzystywać tych samych surowców i technik do produkcji destylatów owocowych. W końcu proces produkcyjny do pewnego etapu jest wręcz identyczny, a jedyne czego nam brakuje to piękna, lśniąca miedzią destylarka, która oprócz funkcji czysto produkcyjnych cieszyłaby też oczy nasze i odwiedzających nas gości, będąc jednocześnie atrakcją turystyczną okolicy. W tym pomyśle pomogła nam niemiecka firma Kothe Destillationstechnik, która specjalnie dla nas, na indywidualne zamówienie i zgodnie z naszym zapotrzebowaniem w ciągu 8-miu miesięcy zbudowała i zainstalowała nam destylarkę. Po uzyskaniu w 2018 roku wszystkich pozwoleń i odbiorów ruszyliśmy z produkcją destylatów OVII – które oddajemy Wam niniejszym degustacji i oceny.